Skip to content

07/04/2017 Artykuły

Systemy wsparcia kierowcy

07-04_1300.png

baner-expert-01.png

Adam Klimek

Ekspert Team Total

Złośliwi twierdzą, że współczesne samochody to bardziej jeżdżące komputery niż pojazdy mechaniczne. To właśnie elektronika wyznacza trendy dotyczące wielu systemów, o jakich moglibyśmy tylko pomarzyć w czasach, gdy nikt jeszcze nie wpadł na pomysł zaprzęgnięcia komputerów do poprawy bezpieczeństwa w naszych autach.

Różne rozwiązania mają w przypadku różnych marek inne nazwy, jednak istota ich działania zazwyczaj pozostaje taka sama. Najlepszym przykładem jest adaptacyjny tempomat. Od kiedy Volvo, już kilka lat temu, przedstawiło system samoczynnie wyhamowujący samochód przed przeszkodą, koncerny motoryzacyjne prześcigają się, by tego typu układ dostępny był nie tylko w autach klasy premium, ale również w samochodach kompaktowych. System działa w oparciu o informacje z radaru umieszczonego na przedniej szybie lub w osłonie chłodnicy. Ocenia odległość do poprzedzającego pojazdu i pozwala na zachowanie wybranego przez kierowcę dystansu. Gdy auto z przodu zacznie hamować, hamuje również nasz samochód. To rozwiązanie niezwykle zwiększające zakres bezpieczeństwa i potrafiące uchronić kierowcę od niejednego wypadku.

Podobnie jest z systemami zapobiegającymi zderzeniu w warunkach miejskich, których zaletą jest – oprócz ochrony kierowcy i pasażerów – również ochrona pieszych. City Brake, Pedestrian Detection, Front Assist – nazwy są różne, różne też sposoby działania, choć w efekcie we wszystkich przypadkach chodzi o to samo. Systemy wykrywają pieszych w mieście lub rozpoznają dużą różnicę prędkości naszego samochodu do przeszkody z przodu. Są w pewnym sensie uzupełnieniem adaptacyjnego tempomatu. Zasada działania jest właściwie identyczna.

Bezpieczeństwo we współczesnym samochodzie to również cały system ostrzeżeń świetlnych czy dźwiękowych. Coraz bardziej popularnym, również w samochodach kompaktowych, jest np. system utrzymywania pojazdu na obranym pasie ruchu. I znów: marki odmiennie takie systemy nazywają, kwestie techniczne mogą się różnić, ale wszystkie działają niemal identycznie. Gdy samochód porusza się po jezdni z wymalowanymi oznaczeniami rozdzielającymi pasy jazdy, w chwili gdy kierowca rozpocznie zmianę pasa bez włączenia kierunkowskazu, system włączy ostrzeżenie, np. sygnał dźwiękowy. Bardziej rozbudowane wersje ostrzegają przy pomocy drgania kierownicy lub fotela, a najbardziej zaawansowane warianty – montowane w samochodach klasy premium – korygują również automatycznie tor jazdy, ingerując w układ kierowniczy. Pozwala to uniknąć wypadku zwłaszcza wtedy, gdy kierowca jest zmęczony lub nieuważny i zaczyna w sposób niezamierzony zjeżdżać ze swojego pasa ruchu.  

Powyższe systemy, to zaledwie wycinek z bogatej gamy układów oferowanych przez producentów motoryzacyjnych. Ich ciągła ewolucja i rozbudowa daje bardzo solidne podstawy do wprowadzenia na rynek zapowiadanych przez wielu samochodów autonomicznych. To właśnie w nich pojawić się mają systemy wsparcia kierowcy w swych najbardziej rozbudowanych wersjach, a w połączeniu z jeszcze bardziej zaawansowaną elektroniką i nawigacją satelitarną, zapewnić maksymalne bezpieczeństwo w podróży samochodem.